• Jan Wojnar
    Jan Wojnar

Jan Wojnar

Kto stara się zachować swoje życie, utraci je , a kto straci swoje życie dla mnie znajdzie je.

Jezus Chrystus

Jeśli nie masz celu dla którego możesz oddać swoje życie , nie jesteś godny życia.

Albert Einstein

 

Oto stwierdzenia, naszego Pana  i znanego uczonego. Jedno z nich z pewnosią przemówi do ciebie.

Jako młody człowiek powracałem z wycieczki wraz z dwoma dziewczynami, Ewą Boczyńską z Warszawy i Heleną Łysienko z Gdańska.  Byliśmy na Błatniej, gdzie zmokliśmy do ostatniej suchej nitki i w zabłoconych butach , przejeżdżając przez Bielsko-Białą wstąpiliśmy do gościnnego domu Wujka Prowera. W drzwiach jego mieszkania przywitał nas swoim szczerym uśmiechem zapraszając do środka, tak jakbyśmy byli oczekiwanymi gośćmi. Opowiedział o tłumaczeniach  nad  którymi pracował, zapytał czego się napijemy i znikł na jakiś czas. Myślałem, że czekając na zagotowanie wody siadł przy pracy przez nas przerwanej. Po jakimś czasie dołączył do nas, wypił z nami herbatę, współczując  nieudanej wycieczki. Gdy  pożegnaliśmy się , weszliśmy do przedpokoju i ku naszemu wielkiemu zdziwieniu zastaliśmy nasze buty wymyte, napastowane i wypolerowane.

Co za lekcja służenia sobie nawzajem. Profesor, człowiek, który mógłby  oczekiwać, aby wszyscy inni mu służyli – usłużył nam, młodym ludziom. Odpowiadając na nasze podzięki powiedział, że zrobił to z radością. Słowa Jezusa Chrystusa mówiące o prawdziwej wielkości stały się żywe  w  tej sytuacji  życiowej. Józef Prower był listem otwartym. 

Pewnego dnia będąc w Bielsku-Białej wpadłem do mojego ukochanego wujka, też jak poprzednio nieświadom, że przerywam mu jego pracę. Tym razem wychodził , aby zagrać w kościele katolickim jakiejś młodej parze, która zwróciła się do niego z taką prośbą. Zabrał mnie z sobą. Wysłuchałem i oglądałem jak grał sonatę d-moll S.Bacha. Słuchanie nie wystarczało, bo nie grał na skrzypcach, ale całym sobą... Na koniec ceremonii ślubnej poszedł złożyć młodym życzenia. Młody pan jakby zażenowany po przyjęciu życzeń wspomniał, że osobiście się skontaktuje celem uregulowania za granie, wtedy nasz kochany wujek Józek powiedział, że nie w tym celu grał, ale, aby ich ubłogosławić,  a największą zapłatą będzie, gdy oni przyjmą Jezusa do swego życia i małżeństwa.Jako młody adept sztuki grania na wiolonczeli odniosłem tę sytuację do siebie myśląc zarazem jak wujek Prower zarabia, gdy takie przyjmuje wynagrodzenia. Bardzo go kochałem i  z  wielką radością odprowadziłem go do domu.

Po drodze spotkaliśmy jego kolegę z lat szkoły średniej, Antosia, z którym nie widział się od  wyjazdu do Anglii, czyli nie widzieli się kilkanaście lat. Zapytał: “jak się masz Antosiu?”, na to Antoś opowiedział o tragedii czasów wojny, rozbitej swej rodzinie i jeszcze ponarzekał na system, niełaskę w oczach rządzących….

Co za różnica między jego relacją a Wujka Prowera. Przed tym niż opowiedział o jakichkolwiek wydarzeniach ze swego życia, zaznaczył, że on to nie ten sam Józef Prower, którego Antoś znał ze szkoły. Ten, który teraz stoi przed nim to całkowicie nowy człowiek dzięki śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa... Co za świadectwa! W odstępie może 20 minut!  On się w 100% utożsamiał z nową naturą, jaką otrzymał w czasie nowego zrodzenia. Celem jego życia, które mógł poświecić jeśli taka zajdzie potrzeba,  było opowiadanie o miłości Bożej okazanej w  Chrystusie, i co ta miłość zrobiła w jego życiu.

 

Jan Wojnar
Cieszyn 2008 r.