Ryszard Łabeński

W ciągu moich 75 lat jakie Bóg dał mi przeżyć, spotykałem wielu chrześcijan, którzy wyróżniali się pozytywnie w szarości dnia i codziennej rzeczywistości. Na tle osoby brata Józefa Prowera jednak wypadali dosyć skromnie. Lata mojej  młodości to lata 50- te,"durne i chmurne". Moja śp. mamusia  była osobą gorliwie wierzącą, starała się i mnie prowadzić drogą życia z Bogiem. Zaproponowała wyjazd do Bielska na Zjazd Chrześcijan. Przy moim lekceważącym stosunku do życia i obojętnym podejściu do innych ludzi, spotkanie z br. Józefem zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Wielka przychylność i serdeczność - bez narzucania się. Mądrość wypowiedzi w prostych słowach o wielkim znaczeniu. Osobowość bardzo skromna jednak znacząco wyróżniająca się na tle wielu osób. Z każdym potrafił nawiązać bezpośredni kontakt, bez zahamowań intelektualnych. Spotykaliśmy się wiele razy.

Br. Józef miał rodzinę w Wałbrzychu, gdzie mieścił się też Zbór którego byliśmy członkami. W Zborze tym usługiwałem grą na organach. Każdorazowy przyjazd br. Józefa do Wałbrzycha był "Świętem Pieśni" w Zborze. Józef Prower subtelnie zapraszał do śpiewu na chwałę Pana. Miałem ten przywilej, że mogliśmy grać razem na dwóch instrumentach.To piękno głosu wydobyte z tego małego instrumentu przenikało całą duszę i ciało. Była to "wirtuozeria " nie dla poklasku czy podziwu, lecz melodia płynąca na Chwałę Panu.  W tych latach 1950 -1970, spotykaliśmy się z br. Józefem, chętnie brał udział w spotkaniach z sympatykami i zainteresowanymi Słowem Bożym. Swoją skromnością, taktem, inteligencją i znajomością Pisma Świętego wzbudzał szacunek i poważanie.

Dziękuję Panu Bogu za ten dobry wzór chrześcijanina, którego postawił na mojej drodze.

Ryszard Łabeński

Wałbrzych 2011r.